Ludzie

Ratownik na motocyklu

26 lutego 2016
IMG_1520

Bydgoszcz dołączyła właśnie do ratowniczej mapy miast, w których coś się dzieje. Motoambulans nie jest obowiązkowym wyposażeniem pogotowia. Ratownik medyczny na motocyklu, który pojawi się niedługo na bydgoskich ulicach jest dowodem na to, że tutaj Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego chce być lepsza i silniejsza. To duży krok naprzód dla środowiska medycznego i dla pacjenta. Ratownik medyczny Szymon Katafias, który jest głównym twórcą tego projektu, zapisuje się właśnie na kartach historii naszego miasta. Dla Just Save It. zdradza wszystkie szczegóły. Zapraszam do przeczytania wywiadu.

Maciej Romaniuk: Ratownik medyczny na motocyklu. To Twój pomysł. Jak długo na to czekałeś?

Szymon Katafias: To nie jest mój pomysł. Motocykle ratunkowe jeżdżą na całym świecie od wielu lat. W USA, Wielkiej Brytanii, Holandii, Belgii, Francji czy Niemczech dużo wcześniej zauważono, że dzięki motocyklom można szybciej dojechać do pacjenta. Dlatego nie jest to żadną nowością. Na dzień dzisiejszy w Polsce też mamy stacje pogotowia, które już korzystają z możliwości jakie dają motocykle . Jeden motoambulans działa w Olsztynie. W Gdańsku działają trzy motocykle. W Bydgoszczy czekałem na to 10 lat. Zaczęło się od pisania pracy licencjackiej pod okiem mojego promotora Przemysława Paciorka. Wiedziałem, że jest wizjonerem, który lubi takie nowości w ratownictwie. Zasugerowałem taki temat, bo było to połączenie moich dwóch pasji. W 2006 roku jeździłem już od dwóch lat na motocyklu i to było moje prawdziwe hobby. Wtedy właśnie urodziła się wizja, żeby połączyć je z ratownictwem. Na tamte czasy była to niestety wizja całkowicie egzotyczna. Na każdym kroku pojawiało się jedno pytanie: „Jak zawieziesz pacjenta do szpitala?”. Nikt nie patrzył w kategoriach udzielenia niezbędnej pomocy na miejscu zdarzenia. Nie liczyło się skrócenie cierpienia pacjenta o kilka minut, natomiast każdy liczył koszty. Warto jednak spojrzeć na sprawę z punktu widzenia chociażby kogoś, kto choruje na astmę i w czasie napadu walczy o każdy oddech. Dla chorego skrócenie czasu dojazdu ratownika medycznego o kilka minut i szybsze podanie przynoszących ulgę leków jest bezcenne.

Co to za maszyna i jakie ma możliwości?

Motocykl jest darowizną dla Polskiego Towarzystwa Ratunkowego od doktora Paciorka. PTR natomiast udostępnia motocykl, który będzie współpracował z WSPR. Maszyna to Suzuki DL 1000 V-strom z 2002 roku. Ma swoje lata, ale jest w bardzo dobrej kondycji. Dysponuje mocą 120 km i rozpędza się od zera do setki w niecałe 4 sekundy. Warto jednak zaznaczyć, że ratownik medyczny na motocyklu dojedzie do pacjenta w krótszym czasie nie dlatego, że osiągać będzie bardzo duże prędkości. Nasz motoambulans może bez problemu osiągnąć 200 km/h, jednak kluczowe jest przyśpieszenie. Motocykl po prostu znacznie szybciej się rozpędza. Ambulans potrzebuje około 30 sekund, żeby osiągnąć 100 km/h. Motocykl na osiągnięcie tej samej prędkości potrzebuje zaledwie 4 sekundy. Druga sprawa to mobilność. Motocykl sprawnie przejedzie między samochodami, ponadto może też przejechać trawnikiem, chodnikiem, czy między słupkami, które skutecznie blokują przejazd tradycyjnym ambulansom. Nasz motocykl jest maszyną typowo turystyczną. Jest wyżej zawieszony i ma założone opony umożliwiające bezpieczne zjechanie z asfaltu i kluczenie po wąskich szutrowych alejkach np. ogródków działkowych. Waży około 220 kilogramów. Z kuframi, wyposażeniem i pełnym bakiem, myślę, że będzie ważył około 300 kilogramów. Jednakże to nie masa motocykla jest największym problemem. Największą przeszkodą, jest brak jasnych przepisów określających warunki przystosowania, wyposażenia i oznakowania motocykla ratunkowego. Motoambulans w polskim prawie nie istnieje. Można mówić tylko o „pojeździe uprzywilejowanym – innym”. Mam jednak nadzieję, że efektem naszych prac będzie wprowadzenie jasnych przepisów regulujących zasady stosowania motocykli w służbie zdrowia.

1-DSC_0409

Jakie wykonaliście modyfikacje?

Przede wszystkim cały motocykl został pomalowany. Wybraliśmy kolor żółty, zgodny z normą przewidzianą dla tradycyjnego ambulansu. Kolor według katalogu RAL ma numer 1016. Wszystkie nowe karetki WSPR w Bydgoszczy też są tak pomalowane, dzięki czemu odróżniają się od większości prywatnych ambulansów transportowych często mylonych z jednostkami systemowymi. Motoambulans posiada trzy pojemne kufry, w których przewożony będzie sprzęt medyczny i leki. Motocykl został ponadto wyposażony w niebieskie światła stroboskopowe w technologii LED z przodu, oraz światła na teleskopowym maszcie z tyłu pojazdu. Ponadto posiada dwie syreny generujące modulowane dźwięki charakterystyczne dla pojazdów uprzywilejowanych. Oczywiście nadal jest jeszcze kilka drobiazgów do zrobienia. Trzeba przerobić instalację elektryczną, żeby wyprowadzić dwa gniazda 12 v przy zegarach, żeby umożliwić podłączenie systemu nawigacji satelitarnej. Łączność z dyspozytornią i innymi zespołami zapewniać będzie przenośna radiostacja, którą ratownik będzie miał cały czas przy sobie. Co istotne będzie ona wyposażona w systemem nagłośnienia wbudowany w kask. Dostępny będzie także telefon pełniący funkcję nawigacji i terminala statusów. Dzięki takiemu systemowi jedno zwarte urządzenie będzie odpowiadać za odbieranie zgłoszeń, monitorowanie aktualnej lokalizacji motocykla, prędkości z jaką się porusza, a ponadto umożliwi kontakt z dyspozytorem. Nie bez znaczenia jest także fakt, że po dotarciu na miejsce zdarzenia wystarczy wypiąć telefon i schować go do kieszeni.

Jaki sprzęt medyczny będzie na wyposażeniu?

Praktycznie taki sam jak w dużym ambulansie. Oczywiście nie będzie noszy, ani deski ortopedycznej. Przewidziany jest za to cały zestaw leków jak dla zespołu „P”. Ponadto w kufrach znajdzie się także sprzęt do tlenoterapii, najróżniejsze środki do zabezpieczenia drożności dróg oddechowych, w tym zestaw do intubacji dotchawiczej. Będzie także zestaw Quicktrach, przenośny respirator Ambumatic i półautomatyczny defibrylator. Jeden z kufrów wypełniony zostanie sprzętem niezbędnym do ratowania ofiar urazów. Będziemy wyposażeni w środki do zabezpieczenia ran, kołnierze ortopedyczne oraz krótkie szyny do unieruchamiania złamań.

Jakie są główne cele ratownika medycznego na motocyklu?

Przede wszystkim szybkie dotarcie do pacjenta. To jest podstawowy cel. Każda minuta w stanach bezpośredniego zagrożenia życia jest na wagę złota. Zadaniem ratownika będzie także zabezpieczenie miejsca zdarzenia, wstępne rozpoznanie sytuacji, zadysponowanie odpowiedniej ilości zespołów w zdarzeniach mnogich i masowych, a następnie wdrożenie medycznych czynności ratunkowych. Motocykl będzie dysponowany do wszystkich stanów zagrożenia życia i zdrowia w miejscach publicznych. W sytuacji, gdy nie będzie dostępny tradycyjny ambulans nie ma przeszkód, by motoratownik medyczny przyjechał na wizytę do czyjegoś domu. Istotą stosowania motocykli w PRM jest szybkie dostarczenie zaawansowanych procedur ratunkowych. W wielu przypadkach to nie transport do szpitala ratuje pacjentowi życie, a właśnie medyczne czynności ratunkowe udzielane w miejscu zdarzenia. Warto też zauważyć, że w wielu przypadkach podanie odpowiednich leków pozwala na opanowanie sytuacji na miejscu, dzięki czemu transport do szpitala będzie niepotrzebny. Patrząc jednak obiektywnie na motoambulans nie można zapominać o jego ograniczeniach. O pierwszym już wspomniałem, jest to brak możliwości transportowania pacjenta do szpitala, drugie to pogoda. Z powodu zależności od pogody motocykl będzie działał więc w sezonie wiosenno-letnim, ale to właśnie w tych porach roku mamy do czynienia z największą ilością zdarzeń w miejscach publicznych. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że w okolicach Bydgoszczy jest kilka ośrodków wypoczynkowych, do których dojazd będzie zajmował sporo czasu. Mam na myśli Borówno, Chmielniki, czy Piecki, które znajdują się co najmniej kilkanaście kilometrów od miasta. Motocykl nie tylko dotrze tam szybciej, ale także może wjechać na pole namiotowe, między domki letniskowe lub na plażę.

1-DSC_0397

Trzeba przejść jakieś specjalne szkolenie żeby jeździć motoambulansem?

Żeby jeździć pojazdem uprzywilejowanym trzeba spełniać kilka wymogów. Przede wszystkim trzeba mieć prawo jazdy kat. A. Oprócz tego trzeba posiadać uprawnienia do kierowania pojazdami uprzywilejowanymi. Aby je zdobyć trzeba przejść badania lekarskie i psychotechniczne. Od stycznia tego roku, jeśli ktoś nie posiadał uprawnień w poprzednich latach, trzeba także przejść kurs dla kierowcy pojazdu uprzywilejowanego, który niestety jest wyjątkowo kosztowny. Poza oczywistymi wymogami prawnymi zdrowy rozsądek nakazuje, żeby oprócz wymagań formalnych zwrócić uwagę na doświadczenie kierowcy-ratownika medycznego. Nie każdy z uprawnieniami może się do tego nadawać. Im większe doświadczenie, tym lepiej. Motocykl jest ciężki, mocny i będzie wykorzystywany w ekstremalny sposób. Brak doświadczenia mógłby być tragiczny w skutkach.

Jak duże okazało się to przedsięwzięcie?

Składa się na to kilka aspektów. Wiele rzeczy trzeba było przeanalizować i przystosować stosownie do naszych potrzeb i oczekiwań. Z jednej strony trzeba zająć się technicznym przystosowaniem motocykla, z drugiej zaś strony nie można zapomnieć o czasochłonnych przygotowaniach od strony prawnej. Odpowiednie zarejestrowanie pojazdu, które przewiduje zmiany techniczne. Obmyślenie systemu monitorowania i finansowania. Pozyskiwanie środków od sponsorów. To wszystko wymaga ponadprzeciętnego zaangażowania. Przechodząc do kwestii finansowych muszę stanowczo zaznaczyć, że Pogotowie nie ponosi żadnych kosztów z tytułu zakupu, przystosowania i eksploatacji motoambulansu. Trwają negocjacje z wojewodą na temat finansowania na 2017 rok, ale na dzień dzisiejszy musimy korzystać z datków od sponsorów. Korzystając z okazji chciałbym serdecznie podziękować całemu zespołowi firmy „Kolor” za nieocenioną pomoc przy lakierowaniu i przystosowywaniu motocykla. Praca z takimi profesjonalistami, to czysta przyjemność! Opracowania i przetestowania wymagają także odpowiednie wewnętrzne procedury. Dyspozytor musi wiedzieć kiedy powinien wysłać motocykl, a kiedy jest to nieuzasadnione. Musimy znaleźć także sposób na prowadzenie i archiwizowanie dokumentacji medycznej. Podsumowując, jest wiele rzeczy, które będzie trzeba uwzględnić. Przygotowanie kadry, co nie jest wcale taką prostą sprawą, czy testy procedur i sprzętu z pewnością zajmą nieco czasu, ale jest to niezbędne, by w przyszłości wszystko funkcjonowało bez zarzutu.

Dyżur ratownika na motocyklu będzie trwać od początku marca?

Marzec będzie miesiącem testowania. Myślę jednak, że od kwietnia do września motoambulans będzie częstym zjawiskiem na bydgoskich ulicach. W październiku natomiast pogoda robi się niestabilna, więc lepiej nie ryzykować własnym życiem.

1-DSC_0398

Nie będziesz tęsknił za swoim zespołem?

Nie schodzę z „P11” na rzecz motocykla. Będę dyżurował normalnie. Dyżury na motoambulansie będą dodatkiem do mojej codziennej pracy. Jeździć będę prawdopodobnie na zmianę ze Zbyszkiem Ambroszewiczem. Póki co będzie nas dwóch, ale są już kolejni kandydaci, których będziemy chcieli zwerbować do służby na dwóch kołach. To bardzo dobrzy ratownicy medyczni i doświadczeni motocykliści. Chcemy stworzyć zwarty zespół. Chodzi o to, żeby być profesjonalnym w pracy i na motocyklu. Do tego w tego typu zespole trzeba mieć do siebie bezwzględne zaufanie, bo jeżeli ktoś zaniedba prace konserwacyjne przy motocyklu, to kolejny zmiennik może to przypłacić życiem. Liczy się zaangażowanie na 100%.

Motocykl oczywiście jest szybszy od karetki, ale niestety zapewnia mniejsze bezpieczeństwo w trakcie kolizji. Nie boisz się, że sam zostaniesz poszkodowanym?

Na pewno tradycyjny ambulans jest bezpieczniejszy dla ratownika medycznego. Z drugiej strony wypadki z ich udziałem też się zdarzają i również można odnieść poważne obrażenia. Na co dzień się o tym nie myśli. Trzeba być czujnym i dodatkowo myśleć za innych kierowców. W tym miejscu chciałbym zaapelować do Bydgoszczan o olbrzymią ostrożność. Nie potrzebujemy wiele miejsca do przejechania, ale nawet drobne stuknięcie lusterkiem może spowodować wytrącenie motocykla z toru jazdy, co może mieć tragiczne skutki. Jestem świadomy niebezpieczeństwa wynikającego z tego typu pracy i czuję duży respekt do motocykla, mając jednocześnie ogromny dystans do swoich umiejętności. Miałem kiedyś wypadek motocyklowy, który nauczył mnie pokory i uświadomił, że nikt nie jest nieśmiertelny. Rutyna i brak pokory w naszej pracy może zabić. W działaniach ratowniczych pacjenta, a w czasie jazdy ratownika. Właśnie dlatego trzeba być pod każdym względem opanowanym i skoncentrowanym profesjonalistą.

Byli pewnie tacy koledzy, którzy nie dowierzali w powodzenie tego projektu i jego realizację. Co byś im dzisiaj powiedział?

Myślę, że nadal jest wiele takich osób. Często mają merytoryczne argumenty, które podkreślają techniczne ograniczenia motocykla, np. brak możliwości transportu pacjenta do szpitala lub warunki pogodowe. Warto jednak wspomnieć o obserwacjach z moich badań przeprowadzonych w 2006 roku. Według statystyk do szpitala trafia tylko około 40% pacjentów, do których jeździmy. Reszta wizyt kończy się w miejscu wezwania, to znaczy, że Ci pacjenci nie wymagają transportu do szpitala. Pewne wątpliwości budził także sposób finansowania naszego przedsięwzięcia. Okazało się jednak, że nie trzeba dysponować olbrzymimi kwotami pieniędzy, żeby taki projekt wprowadzić w życie. Mam szczerą nadzieję, że koledzy będą mile zaskoczeni. Chciałbym żeby motocykl odciążył ich w pracy. Motocykl można uznać jako dodatkowy zespół, który może pomóc zarówno pacjentom, jak i obciążonym pracą ratownikom medycznym z tradycyjnych zespołów. W jaki sposób możemy to osiągnąć? Zdarzają się wypadki w których liczba poszkodowanych nie jest znana i wysyłanych jest kilka ambulansów. Ratownik medyczny będący pierwszy na miejscu zdarzenia może np. zrobić wstępne rozpoznanie i określić faktyczną ilość potrzebnych zespołów. To może usprawnić pracę pogotowia, a przy okazji odciąży inne zespoły.

Rodzi się w bólach nowy rodzaj współpracy. Nowa jakość. Nie było takiego projektu wcześniej na terenie naszego miasta, więc nikt nie wie dokładnie co nas czeka. Wierzę, że projekt przyniesie korzyści zauważone przez pacjentów, którzy są ważniejsi niż jakieś wewnętrzne przepychanki.

Dzięki za rozmowę. Życzę żebyście zawsze docierali do pacjenta bezpiecznie i w jednym kawałku.

Bardzo dziękuję.

1-DSC_0406

Autorskie wpisy Szymona Katafiasa na Just Save It:

Pierwsza pomoc w wypadkach motocyklowych

„Dobrze Panie doktorze”

Zdjęcia dzięki uprzejmości WSPR w Bydgoszczy.

Zobacz także

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź