Pierwsza pomoc

Nowy łańcuch przeżycia

18 maja 2016
IMG_8408

Sezon turystyki wodnej dopiero, co się rozpoczął, a tylko przez ostatnie dwa tygodnie w Polsce utonęło już 25 osób. Wielu z tych tragedii można było uniknąć. Głównymi przyczynami wypadków nad wodą niezmiennie są brak świadomości zagrożeń, brawura oraz alkohol. Mimo corocznych akcji uświadamiających, wiele osób ignoruje zasady bezpiecznego przebywania nad wodą oraz nie wie jak udzielić pomocy w sytuacjach zagrażających życiu. Innowacyjny łańcuch przeżycia, składający się z pięciu ogniw, może przyczynić do wzrostu odpowiedzialności, świadomości zagrożeń czyhających nad wodą i co za tym idzie, ograniczeniu liczby utonięć.  Scan0001

 

Zapobiegaj utonięciu. Załóż kamizelkę! Nic tak nie pomaga przeciwdziałać tragedii, jak działania prewencyjne. Niestety w Polsce nie ma przepisów nakładających obowiązek stosowania środków asekuracyjnych. Dlatego uważam, że to ogniwo łańcucha jest najistotniejsze ze wszystkich. Przy wypożyczaniu jakiegokolwiek sprzętu wodnego, dla każdej osoby, wydawana jest kamizelka asekuracyjna bądź ratunkowa. Niejednokrotnie byłem świadkiem sytuacji, w której traktowana jest ona, jako zbędny balast w kajaku czy na łódce. Istnieje stereotyp, że kamizelki są przeznaczone tylko dla osób, które nie potrafią pływać. Nic bardziej mylnego. Często nie zdajemy sobie sprawy ze zmiennych warunków pogodowych, jakie panują nad akwenami wodnymi. Wypływając w słoneczny dzień, możemy natrafić na nagłe załamanie pogody, a wtedy najłatwiej o wypadnięcie z łódki czy kajaka. Silny wiatr i rwący nurt pokonają nawet najwytrawniejszych pływaków. Kamizelka ratunkowa lub asekuracyjna umożliwi nam utrzymanie się na wodzie do momentu udzielenia pomocy przez wykwalifikowane służby ratownicze.

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                   Rozpoznaj zagrożenie. Jak wiadomo jednak, turystyka wodna nie ogranicza się tylko do spływów kajakowych. Wielu z nas szuka ukojenia w gorące dni nad jeziorem i morzem. Niewiele osób natomiast zdaje sobie sprawę, że utonięcia dzieją się dosłownie na naszych oczach. Niestety nie do końca jesteśmy tego świadomi. Kiedy słyszymy w mediach o kolejnym utonięciu, zadajemy sobie pytanie: Jak to możliwe, że nikt nie usłyszał wołającego o pomoc człowieka? Dlaczego pozostali odpowiednio nie zareagowali? Przecież ktoś musiał być świadkiem tego zdarzenia?
Krzyki, wymachiwanie rękoma przez pół godziny i rozpaczliwe wołanie o pomoc – tak zazwyczaj wyobrażamy sobie tonących. Otóż jest to obraz bardzo przerysowany, kreowany w filmach i serialach. Instynkt w stanie zagrożenia życia powstrzymuje tonącego od wydawania nawet cichego wołania o pomoc. Tonący walczy, aby utrzymać się nad taflą wody, aby choć przez chwilę nabrać powietrza. Dlatego ratownicy alarmują, że ludzie toną w ciszy. Nieświadomi świadkowie mogą stać kilka metrów od poszkodowanego i myśleć, że osoba ta nurkuje lub po prostu wygłupia się w wodzie. Tymczasem osoba ta walczy o życie. Bywają też sytuacje, gdy takie machanie jest zupełnie niewidoczne, bo ma ono miejsce już pod powierzchnią wody, a wtedy żadnego plusku nie dostrzeżemy. Okazuje się, że różnicę między beztroską zabawą a walką o życie z reguły dostrzegają tylko nieliczni – głównie profesjonalnie wyszkoleni ratownicy.
Dlatego podczas pobytu nad wodą obserwujmy swoje otoczenie. Zwracajmy szczególną uwagę na poniższe oznaki tonięcia. Według amerykańskiego ratownika i badacza Francesco A. Pia są to:
• Głowa w wodzie, usta na poziomie lustra wody
• Głowa przechylona do tyłu i otwarte usta
• Szklane oczy i puste spojrzenie
• Zamknięte oczy
• Próby płynięcia na plecach
• Włosy opadające na czoło lub oczy
• Nogi nie pracują, pozycja pionowa
• Gwałtowne łapanie powietrza
• Nieudane próby płynięcia w określonym kierunku

Jeśli uda nam się rozpoznać choć jedną z wyżej wymienionych oznak, niezwłocznie reagujmy i poinformujmy o tym odpowiednie służby. W niektórych miejscach w naszym kraju działa specjalny numer 601-100-100, który łączy nas zazwyczaj z Centrum Koordynacji Ratownictwa Wodnego w Sopocie. Inne centra znajdują się w Giżycku na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich, Szczecinie, Legionowie, Suwałkach i Kruszwicy. W pozostałych przypadkach należy dzwonić pod znane numery alarmowe.

Zapewnij unoszenie się na powierzchni. Kolejne, bardzo istotne ogniwo służy zapewnieniu poszkodowanemu utrzymania się na powierzchni wody do czasu przybycia pomocy.
W przypadku, gdy dojdzie do nieszczęśliwego wypadnięcia z łódki czy kajaka osoby, która nie miała na sobie kamizelki, możliwości udzielenia pomocy takiemu poszkodowanemu są ograniczone. Będące na statkach, łodziach, jachtach koła ratunkowe, rzutki (najczęściej 25 metrowa lina) są środkami jednorazowej próby. Jeśli raz wyrzucimy koło ratunkowe i nie dotrze ono do poszkodowanego, nie mamy już możliwości ponownego rzutu. Dlatego nie wstydźmy się zakładać kamizelki, nawet, gdy uważamy się za wybitnych pływaków i wydaje nam się, że żadne warunki pogodowe nas nie zaskoczą. Nie zapominajmy również, że sprzęt na którym pływamy, może służyć jako środek wspomagający unoszenie się na wodzie. Nigdy nie odpływajmy od wywróconego kajaka czy łódki, jeśli ta utrzymuje się na wodzie.
Dla amatorów pływania wpław polecam zaopatrzenie się w „bojkę samo pływającą” znaną z serialu „Słoneczny patrol”. Jest to sprzęt dostępny dla każdego w wielu sklepach. Może ona nam pomóc utrzymać się na wodzie, kiedy na środku jeziora złapie nas skurcz lub zachłyśniemy się wodą.

Wydobądź z wody. Czwarte ogniwo łańcucha jest najtrudniejsze do realizacji dla zwykłego śmiertelnika, nieprzeszkolonego w technikach ratowniczych. Poszkodowany w stanie zagrożenia życia, jest zdolny zrobić wszystko by przeżyć, a co za tym idzie wciągnąć ratującego pod taflę wody, aby tylko zaczerpnąć odrobinę powietrza i utrzymać głowę nad wodą. Tonący walcząc o przetrwanie może doprowadzić do sytuacji, w której osoba ratująca sama stanie się ofiarą. Pamiętajmy, że nie jesteśmy niezatapialni. Nasze bezpieczeństwo, jako ratującego, jest najważniejsze. Dlatego to ogniwo łańcucha zostawiłbym wykwalifikowanym służbom ratowniczym.

Zapewnij odpowiednią opiekę. Jeśli jednak podejmiemy akcję ratowniczą i uda nam się bezpiecznie wyciągnąć z wody poszkodowanego, postarajmy się zapewnić mu odpowiednią opiekę. Pamiętajmy, że u osób wyciągniętych z wody stosujemy modyfikację algorytmu postępowania w NZK. Po sprawdzeniu oddechu, wezwaniu pomocy, resuscytację zaczynamy od 5 ODDECHÓW RATOWNICZYCH. Następnie przechodzimy do regularnego masażu serca i wdechów w stosunku 30:2. Istotne jest, by jak najszybciej wprowadzić do płuc powietrze stąd te początkowe 5 wdechów. Jak w każdym algorytmie postępowania w przypadku NZK tak i w tym użycie AED odgrywa istotną rolę w ratowaniu życia. Przed użyciem defibrylatora należy się upewnić, czy klatka piersiowa poszkodowanego jest sucha. Jeśli nie, należy ją osuszyć np. ręcznikiem. Postarajmy się również, aby ewentualna defibrylacja odbywała się w możliwie najbardziej suchym otoczeniu.

Wakacje zbliżają się wielkimi krokami. Pamiętajmy, że woda to żywioł, który niesie za sobą wiele niebezpieczeństw. Mam nadzieję, że łańcuch przeżycia w przypadku tonięcia przyczyni się do zwiększenia świadomości i odpowiedzialności osób przebywających nad wodą. Zróbmy wszystko, aby zapewnić sobie i naszym bliskim bezpieczny wypoczynek. Bądźmy czujnymi obserwatorami. Nie bójmy się reagować na każde podejrzenie, że ktoś może potrzebować pomocy. JUST SAVE IT!

 

zdjęcie dzięki uprzejmości baza nurkowa Piechcin

Zobacz także

2 komentarze/y

  • Reply RALF 19 maja 2016 at 15:51

    Witam
    świetny artykuł mam tylko nadzieje że chociaż nie liczna grupa ludzi weżmie sobie do serca te informacje.
    Pozdrawiam
    serdecznie i życzę udanego sezonu.

    Ralf ratownik

  • Reply marcin 4 czerwca 2016 at 18:14

    „Niestety w Polsce nie ma przepisów nakładających obowiązek …” Na szczęście, ten obowiązek został zniesiony. Kiedyś (za ‚komuny”) był, ale potem podgoniliśmy cywilizowane kraje i zniesiono takie restrykcje. Podobnie – na szczęście – zlikwidowano karty pływackie oraz żółte czepki, i zniesiono zakaz pływania w miejscach niestrzeżonych. W rezultacie ludzie zaczęli myśleć – i liczba utonięć spadła 2-3 krotnie w stosunku do czasów PRL.
    Jeszcze parę lat cywilizowania, i może dojdziemy do poziomu swobody na wodzie, jaką mają np. Anglicy.

  • Zostaw odpowiedź