Ratownictwo medyczne, Wydarzenia

5 Ogólnopolski Kongres Ratowników Medycznych – relacja

18 października 2017
IMG_1980

5. Kongres Ratowników Medycznych miało swój pierwszy jubileusz. Po raz kolejny ratownicy medyczni z całej Polski, ale również pielęgniarki i lekarze przyjechali żeby dzielić się doświadczeniem z innymi. Wspólna dyskusja, wymiana zdań i opinii to dobry sposób by podnieść jakość tego, co wszyscy robimy w codziennej praktyce – ratowanie zdrowia i życia pacjentów w stanach nagłych. Na samym rozpoczęciu ktoś powiedział bardzo ważną rzecz. Dzięki temu wydarzeniu, jeszcze bardziej widoczny jest rozwój ratownictwa w Polsce. Tego co było 5 lat temu nie można porównać z tym co jest dziś. Kongres właśnie to pokazuje najlepiej. 12-14 października w auli Centrum Dydaktyczno-Kongresowym organizatorzy gościli rekordową liczbę uczestników. To znak, że jest nas coraz więcej, z czego osobiście bardzo się cieszę. Wydarzenie oferuje tak dużo możliwości, że ciężko ze wszystkiego skorzystać. Wziąłem sobie do serca hasło przewodnie: „Kierunek Praktyka!” i postanowiłem spędzić więcej czasu na warsztatach.

„Wypadek lotniczy” świetne ćwiczenia, które prowadził ratownik medyczny Marek Siuta, we współpracy z Aeroklubem Krakowskim. Na uczestników czekał szybowiec typu Pirat z uwięzionym pilotem w środku. Zadanie było proste (tylko pozornie) wyciągnąć, unieruchomić i badać osobę urazową. Wypadki lotnicze z udziałem szybowców się zdarzają, ale czy jesteśmy odpowiednio przygotowani na tego typu pomoc? Mamy wystarczającą wiedzę na temat tego typu zdarzeń? Na pewno nie. Nie każdy chociażby wie jak otworzyć kabinę takiej maszyny. Bardzo podobało mi się wprowadzenie teoretyczne, które przygotował Marek. Opowiadał nie tylko o samym pacjencie, mechanizmie urazu, obrażeniach jakich możemy się spodziewać, ale także możliwościach różnego typu szybowców. Jak latają i lądują, jak szybkie są i dlaczego się rozbijają. Istotna rzecz, jak konstrukcja chroni pilota i przejmuje energię uderzenia. Jak w ogóle zbudowana jest ta prosta maszyna. Trzeba wspomnieć, że cała załoga Marka poświęciła czas uczestnikom z pełnym zaangażowaniem. Druga część to ćwiczenia. Podejście do szybowca i jego ocena. Dostanie się do pilota z otwarciem kabiny, odpięciem pasów i zestawu tlenowego. Stabilizowanie pacjenta podczas ewakuacji i unieruchomienie z odpowiednim sprzętem. Warsztaty dobre jak cała reszta, ale tutaj to było „coś nowego”.

Triage” jeszcze lepszy, niż rok temu! Podczas tych warsztatów prowadzonych w piwnicach Krakowskiego pogotowia poczułem się jak po prawdziwym wybuchu bomby. Wcześniej miałem już okazję ćwiczyć z policjantami z grupy AT, ale tym razem warunki były maksymalnie zbliżone do rzeczywistości. Ciemność, odgłos wybuchu i strzałów, krzyki, zapach prochu. To wszystko nic w porównaniu z przygotowaniem pozorantów. Charakteryzacja ran na mistrzowskim poziomie. Jednym z celów warsztatów było właśnie zabezpieczanie masywnych krwotoków za pomocą stazy. Obserwując ratowników podczas ćwiczeń naprawdę było widać jak się wkręcili w scenariusz, jakby uwierzyli w powagę sytuacji. Żałuję tylko, że nie wziąłem sam czynnego udziału a jedynie rejestrowałem wszystkie działania stojąc z boku i uważając przy tym, żeby nie zostać spacyfikowanym przez jednego z funkcjonariuszy. Segregacja medyczna opierała się oczywiście o schemat START / Jump – START. Pacjenci z grupy czerwonej zabezpieczani byli wg CABC a koordynacja zdarzenia masowego odbywała się wg schematu methane lub chalets z zachowaniem rygoru korespondencji radiowej. Warsztaty przygotowali Piotr Kominek i Sebastian Lewandowski.

„Trauma Room” warsztaty zorganizowane przez Oddział Medycyny Pola Walki i Symulacji Medycznej Wojskowego Instytutu Medycznego. Paweł Wiktorzak i Szymon Rokicki wprowadzili uczestników w pracę zespołu urazowego realizując jeden z realistycznych scenariuszy klinicznych. Zaawansowany symulator pacjenta Laerdala pozwolił na bezpośrednie wykonywanie wielu procedur ratunkowych, takich jak: zaawansowane metody udrażniania dróg oddechowych, technik odbarczania odmy prężnej, zabezpieczania krwawień i krwotoków zewnętrznych, procedury USG FAST oraz protokołu masywnej infuzji i wiele innych. Uczestnicy przenieśli się w wirtualne środowisko sali urazowej oczekując na rannego żołnierza z wielonarządowymi obrażeniami ciała. Podczas ćwiczeń niezwykle ważna okazała się komunikacja w świeżym zespole, role osób funkcyjnych oraz kolejność priorytetowych działań. Zespół miał do dyspozycji najnowocześniejsze instrumenty jakie zna medycyna ratunkowa.

Podczas 5. OKRM odbyły się także warsztaty: „Jak skutecznie i szybko komunikować się z pacjentem?”, „Ocena dziecka w stanie zagrożenia życia” i „Ultrasonografia w NZK”.

 

Drugi dzień 5 OKRM zrelacjonował Krzysztof Wiśniewski – Ratownik medyczny, spec. pielęgniarstwa ratunkowego, WSPR Bydgoszcz.

Temat z sesji „Ratownik na miejscu zbrodni – medycyna sądowa kompleksowo” nakreślił nam jak mamy zachować się na miejscu przestępstwa. Jak poruszać się na miejscu zdarzenia, żeby nie zacierać śladów, jak zabezpieczyć rzeczy poszkodowanego, jak dotykać przedmiotów na miejscu przestępstwa. Prelegentka nakreśliła również obrażenia u poszkodowanego jakie mogą świadczyć o przestępstwie i działaniach osób trzecich. Oczywiście konkluzja jasna – zrób to wszystko jeśli masz czas, jeśli stan pacjenta na to pozwala, jeżeli nie opóźnia to udzielania medycznych czynności ratunkowych.

Temat „Rola ratownika medycznego w Systemie Zabezpieczenia Medycznego Sił Zbrojnych RP” Pani por. Anna Aleksandrzak przedstawiła zadania jakie ma ratownik medyczny  w wojsku… Jakie ma prawa, jakie obowiązki. Zaznaczyła, że ratownik medyczny -żołnierz ma w wojsku podwójne zadanie, podwójną odpowiedzialność: jest żołnierzem i jest specjalistą. Niestety ciągle brak regulacji prawnych jeśli chodzi o medyczne czynności ratunkowe w czasie pokoju i wojny. W Wojsku Polskim jest w tej chwili 1,5 tys. Ratowników medycznych. Dla porównania lekarzy jest około 500-600. Połowa ratowników medycznych to podoficerowie, dwóch ma tytuł doktora! Do głównych zadań ratowników medycznych należy zabezpieczanie medyczne różnych działań wojska w czasie pokoju (80%), logistyka oraz szkolenie i edukacja. Pani porucznik przedstawiła w skrócie wyposażenie wojskowych ratowników zgodne z TCCC. Ciągle jest „walka” o to aby ratownik medyczny wojskowy w czasie działań mógł wykonać np. fasciotomie, usg fast, blokadę nerwów obwodowych, przetaczać krew, podać TXA. Itp. Pani porucznik zaznaczyła, że to nie jest nic nowego jeśli chodzi o inne wojska – jest to zgodne z komitetem TCCC.

Doświadczenia z projektu „Bezpieczny Kazbek”. Projekt mający na celu podniesienie poziomu bezpieczeństwa obywateli polskich w rejonie masywu Kazbek poprzez sezonowy dyżur zespołu ratowniczego. Bezpieczny Kazbek to projekt w ramach którego Fundacja MEDYK RESCUE TEAM utrzymuje dyżur polskich ratowników przy schronisku Meteo – Bethlemi Hut u podnóża Kazbeku. Wszyscy ratownicy uczestniczą w projekcie społecznie a wyposażenie i utrzymanie bazy i dyżuru możliwe jest dzięki sponsorom i darczyńcom. Na prelekcji pojawił się Marcin Błeński. Skromny, ale świetny ratownik medyczny. Mam pełen szacunek i podziw dla niego i jego kolegów. Opowiadał o tym, że góra ta wydaje się łatwa, prosta w zdobyciu, ale jak wynikało z dalszej opowieści wcale tak nie jest. To co mnie zdziwiło słuchając Marcina to to, że nie ma tam górskiego pogotowia ratunkowego, takie coś tam nie istnieje! Akcje ratunkowe polegają na pospolitym ruszeniu. Marcin powiedział ważne słowa „Kazbek nie lubi singli”. I tak też nazwano program edukacyjny informujący o niebezpieczeństwie tej góry i o tym jak przygotować się do jej zdobycia. Z racji wielu wypadków pierwszą baza ratowniczą była właśnie baza stworzona przez Polaków. Baza pracuje od czerwca do października każdego roku. Jest postawiona na wysokości 3.653. W bazie pracuje 3-5 medyków rotujących się co 3 tyg. W tym roku w bazie odnotowano 100 wizyt (czyli sytuacji, gdzie osoby poszkodowane lub potrzebujące pomocy same odwiedzały bazę w celu uzyskania pomocy medycznej), 20 wejść na górę w celach ratunkowych, 10 ewakuacji śmigłowcowych, 12 ewakuacji konnych (bo tylko tak można transportować poszkodowanych – o pojazdach mechanicznych nie ma mowy mówiąc o tej górze). Jak wspomniał Marcin jedna akcja ratunkowa w tym roku trwała 23 godz ze względu na fatalne warunki atmosferyczne. Najczęstsze przypadki jak można było się domyślać to obrażenia ciała, choroba wysokościowa, obrzęki płuc… ale co ciekawe i mnie bardzo zdziwiło to hipertermia. Tak, nie pomyliłem się – właśnie hipertermia. Osoby wychodzące w góry w nocy ubierają się bardzo ciepło – w puchowe kurtki itp. W ciągu dnia w górach potrafi zrobić się bardzo ciepło  i wtedy tak ubrani turyści szybko się odwadniają i mają objawy przegrzania. Słuchałem tego z wielkim zainteresowaniem. To niesamowicie trudna praca… w niesamowicie trudnych warunkach.

Jednym z prelegentów kongresu był ratownik medyczny Michał Wieczorek, który opowiadał o „Polskiej Misji Medycznej na Haiti”. Stowarzyszenie Polska Misja Medyczna jest humanitarną, pozarządową organizacją non-profit, poświęconą ratowaniu życia i łagodzeniu cierpienia poprzez opiekę zdrowotną, pomoc humanitarną  i rozwojową. Działania PMM opierają się na pracy wolontariuszy. W skład naszego zespołu wchodzą lekarze, pielęgniarze, ratownicy, rehabilitanci, a także psychologowie i analitycy medyczni. Michał opowiadał o specyfice pracy na Haiti, które jest jednym z najbiedniejszych krajów świata – 80% ludzi żyje tam w niesamowitej biedzie. Kraj jest systematycznie nawiedzany przez katastrofy – trzęsienia ziemi, huragany. W 2010 roku zginęło tam 70 tys osób, a w 2016 ponad 1000 osób. Wiele straciło dach nad głową, wielu zostało rannych. Zdarza się że medycy przyjmują w bazie około 200 pacjentów. Zakres i wachlarz chorobowy i urazowy jest tam szeroki. Medycy prowadzą tam również edukację zdrowotną, zajmują się budowaniem lokalnego systemu ochrony zdrowia, określają jak pomoc i w jakiej formie i liczbie jest tam niezbędna. Chylę czoła – świetna robota. Pomoc najbiedniejszym pokazuje, że jesteśmy ludźmi, pokazuje stopień naszego człowieczeństwa. Oni są ludźmi i medykami w pełni tego słowa znaczeniu. I jeszcze jedno – czekają na Was. Jeśli ktoś ma ochotę pomagać na Haiti to już w listopadzie ratownicy medyczni wracają tam kolejny raz.

„Współpraca policji i zespołów ratownictwa medycznego” to trudny i bardzo potrzebny temat. Poruszanych było wiele zagadnień z tym związanych. Chociażby wzywanie ZRM do pacjentów po spożyciu alkoholu tylko po to, aby ratownik wystawił zaświadczenie, że taki człowiek może przebywać w izbie wytrzeźwień. No właśnie – zaświadczenie. Pamiętajmy, że ratownik medyczny  nie ma uprawnień, aby wystawiać oświadczenia o stanie zdrowia pacjenta, nie może wydać Policjantowi karty medycznych czynności ratunkowych. Więc jest tu duży problem. Wiele aktów prawnych nie idzie z czasem – pozostał na etapie kiedy w każdym ambulansie był lekarz. Odnosi się to również do stwierdzania zgonu – jak wiemy ratownik nie ma jeszcze takich uprawnień – i oby nie miał. Nie jest nam to potrzebne! Ale pewnie potrzebuje tego system… i niestety pewnie kiedyś dostaniemy takie uprawnienia. A gdzie „koroner”? Innym poruszanym tematem był transport pacjenta pobudzonego, agresywnego, po spożyciu alkoholu i dopalaczy. Czy ratownik medyczny może jechać radiowozem, czy Policjant może jechać ambulansem? Odwieczny, nierozwiązany problem! Wyniknął problem przymusu bezpośredniego. Wiele ZRM nie ma na wyposażeniu pasów lub kaftanów. A czy można użyć kajdanek w stosunku do osób chorych, z zaostrzeniem np. schizofrenii – agresywanych itp. Otóż nie  – pamiętajmy że kajdanki nie są dla osób chorych! Kajdanki są dla kryminalistów. Ale problem ciągle żywy. A kto ma odwozić pijanych do izby wytrzeźwień  – radiowóz czy ambulans. Okazuje się, że nie wszędzie jest to jasne. Są miasta gdzie odwożą radiowozy, a są i miejsca gdzie ambulans?! Myślę, że system PRM nie jest od tego… ale Policja czy Straż Miejska. A kto powinien zabezpieczać zwierzęta, wózki inwalidzkie, walizki z rzeczami itp. – wcale odpowiedź nie jest jednoznaczna. Szczególnie jeśli chodzi o zwierzęta. Temat otwarty i do uregulowania. Jednak w tym wszystkim pamiętajmy – szanujmy się, współpracujmy ze sobą. Na tym polega zintegrowanie służb. To prawo nie jest jasne – niech nie spowoduje, że  służby, takie jak policja, straż pożarna i pogotowie ratunkowe będą „skłócone”.

„Działania ratunkowe w aspekcie skutków użycia przedmiotów przeznaczonych do obezwładniania osób za pomocą energii elektrycznej”. Temat przedstawił policjant-ratownik medyczny, wykładowca słupskiej Szkoły Policji podkom. Michał Kurdziel. Uwielbiam słuchać wykładów Michała i zawsze czekam na nie z niecierpliwością. Tak też było tym razem. Świetny wykład – świetnie przedstawiony. Może bardziej temat skierowany był do Policjantów to jednak każda z osób obecnych na auli słuchała tego z zainteresowaniem. Michał przedstawił rodzaje paralizatorów, mechanizm ich działania, kiedy można ich użyć i w jaki sposób. Paralizator elektryczny posiada zasięg rażenia do 5 metrów dzięki wystrzeliwanym z rękojeści elektrodom, które łączą się z nią za pomocą odwijanych przewodów. Generowane wysokie napięcie elektryczne przy niskim natężeniu powoduje silny ból oraz zakłócenie działania układu nerwowego, a w rezultacie chwilowy, całkowity paraliż. Ciekawostką przedstawioną w prezentacji był paralizator, którym można razić dwie osoby jednocześnie. Policjant zaznaczył, że urządzenia tego nie można użyć u osób z zastosowanym już innym środkiem przymusu bezpośredniego tj. kajdanki, kaftan, pasy. Pokazał jak wyglądają elektrody, jakie robią obrażenia i co najważniejsze jak je usunąć z ciała poszkodowanego. Mimo, że paralizator jest w miarę bezpieczny i tu zdarzają się wypadki. Np. rażenie w miejsca niedozwolone takie jak gałka oczna, twarz, narządy płciowe. Michał wyjaśnił dlaczego tak się dzieje. Policjant nauczany jest korzystać z broni ostrej palnej, a z tej celuje się głównie w górną część klatki piersiowej i głowę. Policjant ma tzw. pamięć mięśniową i czasami pamięć mięśniowa jest silniejsza podczas użycia paralizatora i celem wtedy jest głowa. Jak zaznacza policjant są to sporadyczne przypadki odnotowane w świecie. Z racji tego, że Michał jest również świetnym ratownikiem medycznym zaznaczył, że użycie paralizatora w ułamku procenta może być obarczone również zatrzymaniem krążenia. Często używa się ich w stosunku do ludzi po dopalaczach, pijących i nadużywających środków psychoaktywnych od dłuższego czasu, odwodnionych, niedożywionych, z istniejącymi już zaburzeniami rytmu – właśnie u takich osób może dojść do NZK podczas użycia paralizatora. Z racji tego każdy policjant uczony jest jak udzielić pierwszej pomocy. Jak prowadzić resuscytację z użyciem AED. Jak wspomniał prelegent kiedyś każdy podchodzący do egzaminu z paralizatora musiał zostać nim rażony, co miało pokazać jakie są jego skutki, jakie są objawy, jak zachowuje się ciało po użyciu paralizatora. „Niestety” jak stwierdził Michał, nie ma prawnej możliwości aby aktualnie kursanci poznali „na sobie” działanie prądu z paralizatora.

Poniżej kilka zdjęć z obiektywu Just Save It. Zapraszamy do oglądania!

IMG_1760

IMG_1768

IMG_1770

IMG_1774

IMG_1794

IMG_1797

IMG_1813

IMG_1834

IMG_1835

IMG_1840

IMG_1843

IMG_1849

IMG_1866

IMG_1870

IMG_1872

IMG_1873

IMG_1875

IMG_1880

IMG_1884

IMG_1886

IMG_1888

IMG_1890

IMG_1898

IMG_1901

IMG_1906

IMG_1918

IMG_1924

IMG_1929

IMG_1943

IMG_1948

IMG_1958

IMG_1963

IMG_1965

IMG_1967

IMG_1973

IMG_1980

IMG_1998

IMG_2011

IMG_2016

IMG_2023

IMG_2025

IMG_2033

IMG_2041

Relację z Krakowa przygotowali dla Was Krzysztof Wiśniewski i Maciej Romaniuk. Dziękujemy wszystkim za wspólnie spędzony czas. Widzimy się już za rok!

Zobacz także

2 komentarze/y

  • Reply Marek 18 października 2017 at 18:38

    Bardzo dziękuję za tak pozytywne podsumowanie warsztatów z wypadkiem lotniczym. Określenie że było to „coś nowego” to dla mnie największa radość, bo właśnie taka idea przyświecała nam podczas tworzenia tego ćwiczenia.

  • Reply Anna 23 października 2017 at 14:24

    Szkolenie wygląda na niezwykle intensywne i ciekawe. Jestem pewna że tego typu zajęcia dają wiele wymiernych korzyści do osób, które pracują w zawodzie. Popieram ćwiczenia praktyczne i stałe dokształcanie się, to pozwala podnosić swoje kompetencje w bardzo wygodnych warunkach.

  • Zostaw odpowiedź